Szuflada
Na tej stronie opróżniam szufladę.
* * *
Robiąc pranie
pijąc herbatę
i nosząc na rękach
dziecko
- coś mówię
Mając ręce
splątane
linką do wieszania
(bielizny)
plecy przykryte
światłem
kuchennej lampy
(musisz ją przykrywać
bo może się rozkopać)
- odzywam się
do natrętnych myśli
Jedząc zupę
kupując sałatę
ssąc dropsy
(musisz rzucić palenie)
zasypiając
skradając się nad ranem
(do ubikacji)
umartwiając się nad sobą
żałując
i marznąc
- mówię
zawsze do siebie
1989r.
tak - miłość i inne
afekty
nie służą z rana
nie można się doczekać
spokoju w którym dłoń
(ciężką) chciałoby się ukryć
w cieniu ulic kasuję dzień
kuchennymi schodami
miesiąc za miesiącem w dół
klown z twarzą tak miękką- chłodną
jak mech
95r.
* * *
Jeżdżą radiowozy migają w światłach psy
(Radio wozy to są wielkie radia na wozach)
miasto śpi bo rano musi wstać
Rano jest wtedy
gdy ludzie za ścianą zaczynają stukać w łazience
(Ludzie to sąsiedzi – wszędzie ich pełno)
marzec 2003
* * *
Jabłka
w skrzyniach
zimowe
- oddechy
sprzedawców je dławią
Jesienny
po miastach
tłumaczę
i klaszczę
na zaśmierć
(w dół)
schodzę
ulicami
do serca
krajobrazu
19II90
* * *
jesień serce ssie
głos mówi że śmierć
nie może do ciebie
przyjść ani miłość
ostatnim pociągiem
uciekła czułość nocy
ulice zbyt ruchliwe
kamienice zbyt martwe
marzenia przepocone
o trzeciej nad ranem
szeleszczą na peronie
w śmietnikach
okruchy świtu jeszcze
ciepłe kuszą nadzieją
ani śmierć ani miłość
nie mogą do ciebie
przyjść
29X95
* * *
palę idę siedzę
wszystko jednocześnie
śpię
wszystkiego za mało
każda myśl to przeszłość
ludzie szepczą w tramwajach
jadąc o świcie
przez mgłę
ruch miasta powolny
senne linie ulic
rozgrzane głowy domów
wszystko jednocześnie
chwila mknie za chwilą
wszystkiego za mało
za mało
Halo! Tu Prom Kosmiczny
Przez cały dzień jazgot…
ale wieczorem spokój
(pozorowany)
Niby Leżę
Tak naprawdę to:
zaszczuty jestem telefonicznym kablem
który na zimne schody
może
mnie
zaprowadzić
(„a tego byśmy nie chcieli, co?”)
Noc pełna niespodzianek
chyba nie dla mnie dzisiaj
- pif paf puf -
powiem sobie głośno
niech się w miąższ zgiełku
to echo wbije
Nikt mnie nie słyszy
i ja
nic
niech nie usłyszę
96 r.






