Szacunek dla agatek
Agatka to człowiek, który zarabia na życie przeprowadzaniem ludzi przez ulicę. Ma kamizelkę z odblaskami i znak „stop” na rurce. Wszyscy się z niego śmieją, bo śmiesznie się nazywa i niepoważnie wygląda. Tak zaszufladkowany mierzy się z chamstwem i głupotą, które królują na polskich drogach. Zarabia grosze (1100 zł miesięcznie na rękę) za 8 godzin stania w mrozie i upale, na deszczu i na śniegu.
Postanowiłem wytrzymać tak chociaż przez jeden dzień - jako wolontariusz. Już po kilku godzinach miałem dość (czytaj tu: Polowanie na agatki ). Tyle skondensowanego, bezinteresownego chamstwa i durnoty dawno nie widziałem. Co najmniej raz próbowano mnie przejechać (raz był ewidentny, pozostałe dwa przypadki nie były tak oczywiste). Dziwi mnie, że kierowcy (i mężczyźni, i kobiety) zapominają, że ich bliscy też korzystają z przejść dla pieszych. Kobiecie, która omal mnie nie rozjechała życzę, by kiedyś przez przypadek nie przejechała swojego dziecka, gdy będzie pędzić przez centrum miasta, rozmawiając przez komórkę.
Na zdjęciu: Pani Krystyna w pracy.



