Strona główna blogów w Expressie Bydgoskim
Strona główna blogów w Nowościach

Hitchcock w blokowisku

Kategorie: Żyjemy — Piotr Schutta o godzinie 0:56, niedziela, maj 27, 2007

Gołębnik w bloku. Koszmar.Ania i Janek wpadli  do nas niedawno na kawkę i gdy w odpowiedzi na kurtuazyjne ”co u Was?” poczęstowali nas swoją opowieścią, kawka nieoczekiwanie zamieniła się w horror.

 

 

Nie chciałbym mieć obok sąsiadki z takimi zamiłowaniami.Są młodym małżeństwem, mają półtoraroczną córeczkę, mieszkają w bloku. Mieszkanie jest z balkonem. I tu jest problem. Bo ich sąsiadka kocha gołębie i miłość tę konsumuje na swoim balkonie, sąsiadującym z balkonem Ani i Janka. Kobieta ma ponad 80 lat, mieszka samotnie, jest uparta i zdziwaczała. Nie dociera do niej, że zasłany odchodami skrzydlatych szczurów balkon może przeszkadzać sąsiadom. Ostatnio stała się nawet agresywna. Rzuca „klątwy” na dziecko Ani i Janka, grozi, krzyczy, straszy.

Ania i Janek czują się jak Jaś i  Małgosia uwięzieni w chatce czarownicy. Szukali pomocy na policji, w straży miejskiej i spółdzielni mieszkaniowej - ale  instytucje te albo wyłgały się przepisami, albo próbując cokolwiek zmienić, niestety, pocałowały klamkę mieszkania starszej pani.

Horror trwa. Życzę dobrej nocy…

Smród, brud i trzepot skrzydeł. Zgroza.

 

17 odpowiedzi »

951

Komentarz przez Yvonne154

maj 27, 2007 @ 11:39

Czesc!
Ciesze sie, ze tu trafilam, bardzo ciekawie piszesz. Ta babcia, to faktycznie koszmar…
Pozdrawiam i zapraszam do mnie. Iwona.

952

Komentarz przez Piotr Schutta

maj 27, 2007 @ 14:08

Dzięki Yvonne. Byłem u Ciebie, ale króciutko, wpadnę na dłużej, jak wrócę. Właśnie się pakuję i wyjeżdżam.
pzdr szu

961

Komentarz przez Witek

maj 28, 2007 @ 17:07

Faktycznie, jest w tym cos na rzeczy. Ja trochę boję się przechodzić przez stary rynek bydgoski przez te nisko przelatujące bombowce. Są nachalne i nieprzytomnie prą ku żarciu. poza tym niszczą elewacje budynków i to w błyskawicznym tempie (kwasy zawarte w kale…)
Ja mam inny problem. Też ptasi. Na moim podwórku rozlokowały się ze trzy, albo cztery rodziny srok. Są drapieżne i przepędzaja wszystkie inne ptaki. Skończyły ćwierkać wróbelki, albo może robią to, ale gdzie indziej, nie przylatuja już zimą kolorowe gile, wyniosła się też rodzina drozdów. Jak teraz przyleci jakiś ptak to sroki gromadnie go atakują. Czasem na tyle skutecznie, że leżą potem na chodniku szczątki ciekawskiego. Atakuja nie tylko ptaki, ale inne małe zwierzeta (mojego kota np, który miał zwyczaj wychodzenia na przechadzki po dachu). No i te drapieżniki są pod ochroną!!!!!! Albo jest w tym coś, czego nie wiem, albo to kolejny, „dziki” przepis, jak rak, albo wrzód jaki na ciele prawodawczym. Już nawet zastanawialem się czy nie wziąć spraw we własne ręce i nie wymierzyć sprawiedliwości via wiatrówka, ale jako że dorastajace dzieci mam w stadle przykład dobry chcąc dawać, porzucić musiałem chętkę.

964

Komentarz przez Jaro

maj 28, 2007 @ 21:41

Balkon zasłany odchodami może przeszkadzać, ale na pewno nie naszym urzędasom.
Ale polemizowałbym z Tobą Szu, że gołębie to latające szczury. Czy w takim razie szczury to pełzające gołębie?

966

Komentarz przez Piotr Schutta

maj 28, 2007 @ 23:23

Jaro drogi!
Myślę tak: balkon w odchodach nie przeszkadza urzędasowi, jeśli nie jest balkonem urzędasa.
Agresywny menel nie przeszkadza policjantowi,póki ofiara nie jest jego matką lub inną bliską osobą.
itd.

przesadzam? Nie. Taka jest ta nasza Polska.
ostatnio reporterka expressu kasia pietraszak opisała męczarnie pewnej kobiety,której kamienicę nachodza po nocach żule. wydzierają się, chleją, biją się i nawet lepiej nie wiedzieć co jeszcze wyczyniają pod księżycem. Zajeli sobie opuszczony garaż na terenie prywatnej posesji i się śmieją. Kilka delegacji urzędników, pielgrzymki policji, straży miejskiej i wielkie NIC!!!!!!!!!!!

ps. widzę jaro, że jesteśmy świadkami wiekopomnego odkrycia leksykalno-ornitologicznego - wmyśliłeś oto cudo stwora: pełzającego gołebia.
chwała ci za to poeto, ale i tak bardziej podoba mi się figura szacownego Witolda, a mianowicie, że gołębie to latające nisko bombowce.
pozdrawiam z centrum zdrowia dziecka w warszawie.

967

Komentarz przez Piotr Schutta

maj 28, 2007 @ 23:32

Witku drogi i wielce szanowny!
Te twoje sroki ze Szwederowa jako żywo przypominają dresiarzy z tej samej dzielnicy. Jak wypiją za dużo wina albo wciągną proszku bialego, to tak jak ptaki odlatują. A gdy dopadna z kolei bezbronnego przechodnia, któren nie licząc się z grożącem niebezpieczeństwem wkroczy na ich teren, dziobią go tak dlugo, póki mu portfela lubo komórki nie wydziobią.

do pomysłu z wiatrówką nie namawiam, ale wiem skądinąd, że skutecznym jest wysoce. Tak na srokę, jak i na obywatela dresiarza.

973

Komentarz przez Aga

maj 29, 2007 @ 12:10

Odważnie Pan pisze przeczytałam kilka notek.Taki rasowy z Pana dziennikarz:).Ale do gołębi nic nie mam pozdr.

974

Komentarz przez Piotr Schutta

maj 29, 2007 @ 23:46

witaj Aga!
Już dobrze. wszystkich wielbicieli, sympatyków i hodowców gołębi proszę o wybaczenie. Ok, zagalopowałem się z tymi latającymi szczurami. Poszedłem na łatwiznę. Wszyscy tak mówią - pomyślałem - to i ja powiem. A tu guzik. Napisalem bezmyslnie o szczurach ze skrzydłami, poszło w świat i teraz trzeba się tłumaczyć. Pierwszy zdemaskował mnie poeta jaro. A co będzie dalej? A jeśli się hodowcy dowiedzą? Aż strach pomyśleć…
pzdr szu
ps. ale przyznaj Aga, ten balkon to horror.

981

Komentarz przez Jaro

maj 30, 2007 @ 15:20

A ja mam rodzinę sikorek w ogrodzie. Zamieszkały w domku, który im powiesiłem na starej jabłoni. Mają teraz młode i całe dnie ciężko pracują, żeby je wykarmić. Nie mają rozterek egzystencjalnych ani depresji. Fajnie jest siedzieć se na ławce i je tak obserwować.

989

Komentarz przez Piotr Schutta

maj 30, 2007 @ 23:38

A ja siedzę w Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie i obserwuję ludzi.

996

Komentarz przez Aga

maj 31, 2007 @ 15:33

Panie Piotrze oki.Co do balkonu to uważam że to nie tyle wina gołebi co owej samotnej starszej pani.Ale starsi ludzie często już tak mają.Niestety starość każdego z nas czeka.Prawie każdy jest w jesieni życia upierdliwy trzeba się po prostu jakoś dogadać pozdr:)

999

Komentarz przez Witek

czerwiec 1, 2007 @ 08:32

Tak czytam te wasze wpiso pogaduszki i myślę, że chyba sobie MANTYKUJECIE !!
A fakty takie, że miasta zas..ne. Strach też z domu wychodzić, szczególnie w kwietniu i w maju, bo jak gołębie pletą gniazda, to czasem rzucają się gromadnie na przypadkowych przechodniów. O ludzkie włosy chodzi, które bardzo są cenione przez ten gatunek właśnie do ich plecenia. Nikt jednak nie zaprzeczy korzyściom jakie ludzkość ciągnie z gołębi, a to za sprawą pozyskiwanego już gdzieś od 13 wieku (najstarsze receptury, klasztorne chyba, albo jakieś takie..) ptasiego mleczka. Zaprzeczy ktoś??!Zaprzeczy?!!
Poza tym bardzo użyteczne dla nas, ludzi są np gołębie pociągowe, albo Hiszpańskie (popularne Hiszpanki)są wyjątkowymi i niepowtarzalnymi nosicielami idei flamenco. Bardzo tajemnicze, ale powszechne są też gołębie- brzuchomówcy. Nie jeden z nas zadawał sobie pytanie, patrząc na nie ruszającego dziobkiem gołębia, skąd, do diaska, pochodzi owe gruhuuuu gruhuuuu??
a gołębie pocztowe?, albo biurowe? A gołębie górnicy, gołębie szewcy, krawcy, rusznikarze, kapelusznicy, kaletnicy???? Kurza noga, dużo ich. Albo takie gołębie redakcyjne, przyleci taki i już wszyscy temat podejmują i w zgodnym szeregu walczą o postęp i demokrację. Może trochę to jest taka gołębia głębia, ale głąb gołąb nie kłąb i wiosny z jedego jeszcze nie czyni.

Komentarz przez Piotr Schutta

czerwiec 2, 2007 @ 14:48

Pięknie to ująłeś Witku zacny. Najbardziej podobają mi się gołębie krzewiące ideę Flamenco. To sa gołębie cygańskie. Nigdzie dłużej miejsca nie zagrzeją. Wolne ptaki. W Polsce są przelotem. Przylatują do nas z Andaluzji tylko na wczasy. Ale nie bardzo im się tu podoba, więc szybko wracają do domu. Choć kilka miejsc w naszym kraju sobie upodobały. To jest rynek w Krakowie i rynek w Bydgoszczy. Tak naprawdę to nie sa rynki, tylko gołębie kurorty. Chleb krojony w kosteczkę jest tu ponoć najlepszy w całej zjednoczonej Europie. Rzucają go babcie z wózkami i dzieci z wózków. Ludzie, którzy nie lubia Flamenco powinni omijać te miejsca duzym kołem, mi.in. ze względu na nisko przelatujące bombowce, z których czasem wypada coś lepkiego.

Komentarz przez Witek

czerwiec 11, 2007 @ 09:41

Gadka o gołębiach w jakiś martwy punkt zawędrowała. A powiem Wam, że nie wszystko zostało powiedziane. Bo nie wiem czy wiecie komu przyznaje się odznaczenie Dickina równoznaczne, czy może równoważne z takim na przykład Krzyżem Victorii? To wyjaśniam- jest to odznaczenie dla zasłużonych zwierzaków. Takich,które uratowały kogoś, albo zrobily coś naprawdę dobrego. Ogólnie nadano takich medali ok.60, w tym 32 dla gołębi !!!!!!!!!
Rzecz się dzieje w Wielkiej Brytanii. Jest 2 wojna światowa i ludziki się strzelają. Pierwsza byla niejaka Vinky- gołebica, która przyleciała z wraku bombowca zestrzelonego i dryfującego (jego resztki wraz z częścią załogi) po morzu północnym już daleko na Atlantyckich wodach. Ci ludzie by umarli, gdyby nie Vinky, która wysmarowana olejem z roztrzaskanego silnika i z połamanymi końcami lotek na jednym skrzydełku dleciała do swojego gołębnika. Obliczono, jak długo leciała i obliczono skąd, wysłano samolot zwiadowczy i uratowano ojców rodzin bawiących się w żołnierzyków.
Takich ptaków było sporo Na przykład niejaki G.I. Joe. Normandia i duży oddział, który bohatersko wlazł głęboko w mięsistość wroga, ale zniszczone zostały radia, wszystkie radia oddziału. Ten teren miał być bombardowany przez aliantow, myślących, że tam wciąż Niemcy. No i G.I. Joe wysłany z wiadomością dotarł na czas, uratował ok 3 tys. ludzi (żołnierzyków). Bombowce (alianckie) już leciały ze śmiercionośnym ładunkiem i zawrócono je, kiedy były już prawie u celu. Bohaterski ptak dostał medal, a z tego co słyszałem, kiedy zakończył żywot to został wypchany i stoi do dzisiaj w jakimś muzeum upamiętniającym walki i zwycięstwa ludzików… Nauka z tąd taka , że jak się będziesz starał pójdziesz w ślady ptaka.

Komentarz przez Aga8861

czerwiec 11, 2007 @ 21:37

Starsza Pani…
najwyrazniej widac ,ze nie w ta strone mlodzi sie udali gdzie powinni,
jest od tego opieka spoleczna ‘
jezeli pani jest zdziwaczala ,i faktycznie karmi ptaki ,a tak nie moza poniewaz jest to blok ,a nie domek wlasnosciowy..
polecam ,skuteczne zgloszenie do administracji lub wlasciciela innego tej posesji ,administracja musi zareagowac w pozytywny sposow ,i powiadomic opieke spoleczna ,ze pani zamieszkal;a …itdrobi to i tamto ,podpisy od sasiadow ,skargi ,i taka pania pozniej opieka wzywa ,lub pod nadzorem policji wchodzi do mieszkania na rozmowe ,poniej proces jest dalszy poniewaz jezeli pracownik spoleczny zauwazy chwiejnosc w psychice ,pani zostanie skierowana przymusowo na badania czy nie ma np ,jakis zaburzen..horoby psychicznej ,hizofremi…itd ,jezeli nikt ta pania sie nie zajmuje jak rodzina czy bliscy …jest prawo o umieszczenie takiej osoby w domu opieki ..lub innej placowce odpowiadajacej dla lokatorki..proces jest latwy .
pozdrawiam ,Aga

Komentarz przez Witek

czerwiec 12, 2007 @ 10:10

Oj Aga.Aga. Niby wszystko w twym rozumuwaniu pasuje, ale takie niedzisiejsze. Pani może nie otworzyć, policja może się wściec i użyć pały, Pani z bliznami po interwencji do Kaczyńskiego napisze, Kaczyński jej nie odpisze, Unia Europejska się wtrąci, że Kaczyński łamie prawo Pani do swobodnego karmienia ptactwa i że jest prześladowana i że jej Kaczyński w terminie urzędowym nie odpisuje i każą wybudować drogę przez jej mieszkanie, Ameryka stwierdzi, że to absurd, na to Rosja powie, że nie, no a Sumiński ze zwierzyńca weźmie i się obrazi,bo mu gołębia ktoś przegania. A na to wszystko gołębie umrą na kocią grypę, zaniedbane, nie nakarmione.
A może jeden z nich to przyjaciel tych gołębi, jakie opisywał Whorton w Spóźnionych kochankach? A? A? A?
Poza tym z gołębia rosołek pyszny. Mój wój, jakem do niego przyjeżdżal zawsze wołał na powitanie, tak przez ramię, nie do mnie: ” Kryśkaaaaaa, a rosół wstawiaj, goście jidą…”

Komentarz przez poohatkola

czerwiec 14, 2007 @ 21:39

Witam!
Dziękujemy Piotrze za umieszczenie tego artykułu.
Wszystko miło się czyta ale.. chcę podkreślić iż, ów problem był już zgłoszony pisemnie [podpisany przez wszystkich lokatorów danej klatki] do administracji - kilkakrotnie. Była i opieka społeczna, była i policja a także miała swój udział straż miejska a nawet pani z Animalsu. Niestety skończyło się na wielkim… NICZYM! Jakoś dziwnie nie potrafi sobie z tą panią poradzić żaden z wymienionych urzędów.

Kanał RSS dla tych komentarzy.

Napisz komentarz

XHTML: dozwolone tagi: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <code> <em> <i> <strike> <strong>

Pozostaw to pole puste