Jazda rowerem po Bydgoszczy to katastrofa, żenada i tragedia. Przekonałem się o tym wyciagając pojazd z balkonu po dwóch chyba latach przerwy. Wcześniej przez parę lat regularnie robiłem trasę Kapuściska-Śródmieście, dojeżdżając rowerem do pracy i nie tylko (i chyba byłem już przyzwyczajony do niedogodności).
Rowerem wszędzie, byle nie po Bydgoszczy
Zabójczynie z kuchni
Niedawno pisałem o zabójczyniach z Zakładu Karnego w Grudziądzu. Ponad połowa z nich to ofiary tzw. przemocy domowej. Z akt sądowych i z ich relacji wynika, że zabiły we własnej obronie (lub w obronie dzieci). Niestety, siedza w więzieniu. Przeciętnie mają wyroki po 8-12 lat. Dzisiaj ten tekst (wersja, którą przygotowałem dla wydawanego w Londynie „Polish Express”) zamieścił u siebie portal onet.pl. Tytuł „Zbrodnia z kuchnią w tle”. Warto poczytać sobie komentarze. Ponad 1000! Niektóre wpisy dramatyczne. Dla mnie to budujące, że tak ważny społecznie temat spotkał się z tak żywą reakcją.
C.B. siedzi
Zawsze niesamowite są dla reportera sytuacje, kiedy temat wraca do niego po latach. Oznacza to, że puszczony w obieg tekst żył własnym życiem i że był prawdziwy. Wywoływał prawdziwe emocje. Właśnie coś takiego przydarzyło mi się w ostatnim czasie kilka razy.
Blogi zazdrosne jak kobieta
Mleczny Bar
Wysłuchane i „wylookane” w Barze Mlecznym przy ulicy Dworcowej w Bydgoszczy, notabene niedaleko dworca właśnie.
Kobieta pod pięćdziesiątkę, wystylizowana samoróbnie na dwudziestkę, w dżinsach fabrycznie postrzępionych z przodu na całej długości, włosy farbowane na blond, biodra rozłożyste, twarz i reszta ciała podkarmione dobrze - mówi niby do swego kompana (małego takiego z bródką i brzuchem), ale tak donośnie, że aż na ulicy słychać: - Ale teraz się obeżrę. Aż do bólu.
Do szopy hej pasterze
Nigdzie nie śpiewają kolędy „Do szopy hej pasterze…” tak, jak w Konarzynach za Chojnicami. Słyszałem kilka wykonań tej pieśni w różnych „miastowych” kościołach, ale to konarzyńskie - surowe i uczciwe - najbardziej działa na moją wyobraźnię. Nie przeszkadza nawet fałszujący proboszcz, ani organista o drażniącej barwie głosu. Siła głosu wiernych ich zagłusza.
(zdjęcie: drzewo zimowe w Konarzynach)
Tak blisko jak ode mnie do ciebie
Kochani! Radosnych i zrównoważonych Świąt Bożego Narodzenia. A jeśli przypadkiem na miejscu dla nieoczekiwanego gościa usiądzie Wam agent CBA - nie zabierajcie mu talerza.
Pod choinkę mam dla Was wiersz E.E. Cummingsa, mojego ulubionego poety:
„żaden czas temu
albo jedno życie wstecz
idąc w mroku
spotkałem jezusa
chrystusa) moje serce
zatrzepotało się ciężko
i znieruchomiało
gdy mijał mnie (tak
blisko jak ode mnie do ciebie
tak nawet bliżej
stworzony z niczego
oprócz samotności”
tłum. stanisław Barańczak
Prośba Laury
Napisała do mnie Laura (w komentarzu do wpisu Pustelnia). Jeśli macie dla niej jakąś propozycję, to proszę. Oto jej liścik:
„hej właśnie wpadłam na tę stronę
A ja szukam nie pustelni ale doświadczenia wspólnoty i też pomyślałam o zakonie …albo jakimś miejscu związanym z kościołem żeby nacieszyć się Swietami i gdzieś pojechać.
Jeśli komuś coś przyjdzie do głowy to prośba niech napisze maila
pozdrowienia
Laura
laura_maciejewska@interia.pl




